 |
|
In an extensive interview published on December 20, 2004, in a popular local daily, Dziennik Polski, Ambassador Victor Ashe talked about the major issues in US-Polish relations including the problem of visas.
The Ambassador explained the legal process necessary to put a country on the visa waiver program. He also talked about the offset program, Iraqi contracts and the US investments in Poland.
The interview in Polish):
Podtrzymać dobre stosunki
Rozmowa z ambasadorem USA w Polsce - VICTOREM ASHE
- Amerykanie, z którymi rozmawiam, zazwyczaj uważają Polskę za kraj bardzo przyjazny dla nich i dla ich ojczyzny. Czy Pan podziela te opinie?
- Jestem ambasadorem od sześciu miesięcy. Uważam Polskę za wspaniały kraj, a Polaków za bardzo gościnnych ludzi. To dla mnie wielki zaszczyt, że reprezentuję Stany Zjednoczone w kraju takim jak Polska. Za swoje główne zadanie uważam podtrzymywanie dobrych stosunków, jakie panują między naszymi krajami.
- Czy oczekuje Pan jakichś zmian w amerykańskiej polityce wobec Polski, kiedy amerykański Departament Stanu obejmie Condoleezza Rice?
- Nie oczekuję żadnych zmian w nastawieniu do Polski, kiedy Condoleezza Rice już formalnie obejmie stanowisko sekretarza Departamentu Stanu. Oczywiście, nowe osoby w departamencie mogą mieć inne od dotychczasowych sposoby realizowania zakładanych celów, ale polityka wobec Polski pozostanie taka sama jak dotychczas.
- Wielu polskich dziennikarzy i polityków uważa, że odnoszenie się Stanów Zjednoczonych do Polski zmienia się ostatnio. Pojawiają się problemy, na przykład kwestie związane z realizacją umowy offsetowej. Politycy uważają, że nasze zaangażowanie w Iraku jest szkodliwe dla wizerunku Polski na arenie międzynarodowej. W zamian nie otrzymujemy natomiast żadnych znaczących kontraktów na odbudowę tego kraju. Czy podziela Pan te poglądy?
- Odpowiadając na pierwszą część pytania, chciałbym przypomnieć, że polski rząd stwierdził niedawno, iż nastąpiła poprawa w realizacji umowy offsetowej. Zwracam uwagę, że to nie jest umowa zawarta przez amerykański rząd albo amerykańską ambasadę. Jest to wspólny program bardzo dużej amerykańskiej firmy Lockheed Martin i polskiego rządu.
Wydaje mi się, że powodem, dla którego zarówno Stany Zjednoczone, jak i Polska wysłały wojska do Iraku, było dążenie do ustanowienia w tym kraju demokracji. Nie sądzę, żeby Polska wysłała żołnierzy do Iraku wyłącznie z powodów ekonomicznych. O tym, czy kontrakty na odbudowę Iraku otrzymają polskie firmy, zdecyduje iracki rząd.
- Jakie jest Pana stanowisko w sprawie wiz dla Polaków, którzy chcą podróżować do USA?
- Przede wszystkim chciałbym, żeby opinia publiczna dowiedziała się, że 72 proc. wniosków wizowych składanych przez Polaków jest załatwianych pozytywnie. Myślę, że zbyt wielu ludzi nie zdaje sobie z tego sprawy, uważa, że 72 proc. wniosków wizowych załatwia się odmownie.
Amerykańskie placówki dyplomatyczne realizują prawo ustanowione przez amerykański Kongres. Oczywiście, rozumiem polski punkt widzenia w sprawie wiz i uważam, że macie swoje racje, postulując ich zniesienie. Wielu moich przełożonych w Waszyngtonie również podziela ten pogląd. Jednak, pragnę to jeszcze raz zaznaczyć, zmiana stosowanych przez nas procedur przyznawania wiz może nastąpić tylko wtedy, gdy Kongres zmieni obowiązujące dzisiaj prawo. Jednocześnie staramy się egzekwować obowiązujące przepisy tak sprawiedliwie i tak efektywnie, jak to tylko jest możliwe.
- Polacy uiszczają dość dużą opłatę za złożenie wniosków wizowych - niezależnie od wyniku ich starań.
- Opłata za rozpatrzenie wniosku wizowego wynosi równowartość stu dolarów. Pobieramy taką opłatę na całym świecie. Nie ma wyjątków. Opłata ta pokrywa koszty procedury przyznawania wiz. Tylko Kongres jest w stanie zawiesić opłaty wizowe na przykład wobec obywateli krajów, które są członkami koalicji w Iraku. Jednak propozycje takich rozwiązań prawnych na razie nie zostały przyjęte.
Jeżeli polscy obywatele chcą dążyć do zmiany amerykańskiego prawa, to mają braci, siostry, kuzynów w Stanach Zjednoczonych, którzy są amerykańskimi obywatelami. A oni mogą przedstawić punkt widzenia Polaków i Polonii członkom Kongresu.
Uważam, że społeczność amerykańskich obywateli polskiego pochodzenia nie jest zorganizowana tak dobrze jak inne grupy obywateli, które starają się o przedstawienie swoich racji amerykańskim ośrodkom władzy.
- Chciałbym przypomnieć, że decyzją polskiego parlamentu Amerykanie mogą podróżować do Polski bez konieczności uzyskiwania wizy. My, Polacy, nie przerzucamy kosztów formalnej obsługi przyjazdów amerykańskich obywateli do Polski na ich barki.
- Polska ma długą i tragiczną historię, ale w ostatnich latach nie doświadczyła aktów terroru porównywalnych z atakiem na nowojorskie World Trade Center. I mam nadzieję, że Polska nigdy nie doświadczy takiego dramatu. Zwiększenie wymagań związanych z otrzymywaniem wiz amerykańskich było reakcją na terroryzm.
- Czy Amerykańscy biznesmeni wiedzą już, gdzie leży Polska, potrafią na mapie odszukać Kraków?
- Amerykańscy biznesmeni już odkryli Polskę. Przedsiębiorstwa wysokich technologii takie jak Motorola dobrze się czują w Krakowie. Inna amerykańska firma, Sabre Holdings, zaczęła rok temu od czterech pracowników w Krakowie, a obecnie ma tutaj największy oddział poza granicami Stanów Zjednoczonych.
Delphi Automotive Systems otworzyła w Krakowie centrum badawcze. Amerykański kapitał napływa do waszego kraju.
Kiedy jednak inwestorzy przyjeżdżają do Polski, dostrzegają, że po przekroczeniu granicy chociażby Słowacji drogi natychmiast zaczynają się zmieniać. Wąskie szosy poszerzają się, stają się autostradami. Takie porównanie nie pomagają Polsce.
- Jaka jest największa różnica między Polską a Tennessee oprócz temperatury, oczywiście?
- Myślę, że jest więcej podobieństw niż różnic. Charakter ludzi jest podobny, etyka pracy, poziom wykształcenia. Polacy są bardzo rodzinni tak jak mieszkańcy Tennessee. Wyznajemy podobny system wartości.
Rozmawiał: JAROSŁAW ARMATYS
Victor Ashe urodził się w 1945 roku. Był najdłużej piastującym swoje stanowisko (przez 16 lat) burmistrzem miasta Knoxville w Tennessee. W 1995 roku został wybrany na prezesa cieszącego się dużym prestiżem stowarzyszenia burmistrzów amerykańskich. Był również stanowym kongresmanem i senatorem. W kwietniu 2004 roku został nominowany przez prezydenta George'a W. Busha na stanowisko ambasadora USA w Polsce. Ceremonia zaprzysiężenia nowego ambasadora odbyła się 23 czerwca w Waszyngtonie.
|